107 glówna1
107 ksiazka
107 jej odejscie
107 blisko waszych
107 obrazy
107 zdjecia
107 kontakt
107 linki
Web Design

      Kalinka

____________________________________________________________________________________________

Jej odejście



Śmierć pszyszła do niej rano, o 07.30. Bez słowa usiadła na jej małej, bezsilnej piersi i obudziła ją. Próbowałem przegonić śmierć jak kota, żeby ona mogła jeszcze na chwilę zasnąć, by potem obudzić się cicho i po śniadaniu, trzymajc nas za ręce, odejść radośnie i łagodnie.
Ale ja nie umiem przeganiać kotów, nie wiedziałem jak krzyknąć, jak się zamachnąć. Więc pomagałem jej jeszcze przez moment oddychać, patrząc ze strachem w jej prawdziwe oczy. A ona patrzyła prawdziwie bez strachu w moje. Spokojna i zdziwiona, że tak rozpaczliwie chcę za nią żyć – jakby była na to spotkanie o 07.30 umówiona.

Kiedy jej oczka zaczęły wolno odchodzić, wierzyłem, że znów zasypia. Dopiero gdy jej mama powiedziała : “Idź do światełka, mój Skarbie…”, zrozumiałem, że na odgonienie śmierci są sposoby, których dotąd nie znałem.

Długo nie mogłem zrozumieć, że to nie ona leży w łóżeczku, że to tylko powłoczka. Wkładając ją do trumny, płakałem, jakbym pozbywał się mojego dziecka. A przecież moje dziecko wymknęło się wcześniej z powłoczki, zamykając za sobą oczy.
Widziałem to na własne, niewierzące oczy. A pomimo to, trzymając potem w rękach zimną, metalową urnę, chciałem poczuć ciepło jej zawsze otwartych rąk.

Teraz urna leży pod ciężkim kamieniem i mówią, że ona w niej mieszka. Wiele razy zaglądałem we śnie pod kamień i wiem, że jej tam nie ma. Dlatego kamień wciąż nie nosi jej imienia.

A ja wciąż nie pojmuję spokoju, z jakim patrzyła na mnie, odchodząc.                



 

[glówna] [Jej odejscie] [ksiazka] [Blisko wazsych dróg] [Kontakt] [zdjecia] [obrazy] [linki]